Saturday, 1 September 2012

Mama sie martwi

Zabierajac sie do wychowywania dziecka powinnismy najpierw udzielic sobie odpowiedzi na pytanie: Jakiego czlowieka chcemy wychowac? Wydaje sie ze wszystkie odpowiedzi beda zblizone, mowiace o szczesciu, niezaleznosci, odpowiedzialnosci, madrosci, sile.... Ale to o czym tak naprawde marzymy, czego pragniemy dla naszych dzieci, to chyba czesto to, czego sami nie dostalismy w spadku. I tu pojawia sie problem. Bo nie tylko nauczenie dziecka czegos, czego sami nie potrafimy jest praktycznie niemozliwe. Dodatkowo dziecko nie sluzy do spelniania niezrealizowanych marzen rodzicow.

A ja bym chciala zeby moj syn byl silny. Zeby potrafil powiedziec nie. Miec odmienne zdanie i bronic go. Glosno wyrazac swoja opinie. I martwie sie. Bo widze, ze nie jest mu z tym latwo.

A powod mojego zmartwienia jest wrecz komiczny. Moj prawie juz 2 latek kompletnie sie nie buntuje. Oh, jak wielu rodzicow ucieszylby taki problem! A ja odetchnelabym z ulga, gdyby choc raz rzucil sie na podloge i zaczal kopac nogami, kiedy prosze go, zeby juz jednak poszedl do wanny, i ze pianke mu zrobilam i woda wystygnie... A on wstaje i idzie. Czasami z malym poslizgiem ale zawsze i wszedzie wspolpracujacy.

Serce mi peka, bo zaczal mowic "prosze". A nigdy nikt od niego tego nie wymagal. W zyciu nie uslyszal "Co sie mowi?". Czasem on byl proszony o cos, ale rzadko, bo zwykle dostaje oferty (Chcesz jeszcze jesc? Pojdziemy juz do domu?). A on teraz, jesli chce pic to mowi tym swoim cieniutkim glosikiem: poplose picko, poploseee.... I przechyla glowke na bok. Tak jakby mu tej wody ktos zalowal, a przeciez nie musi o nia prosic! No a inne dzieci maja gdzies jego "plose", chocby nie wiem jak dlugo za nimi lazil i nie wiem jak slodko prosil. Jak Julka nie chce mu dac balona to predzej mu przywali za to proszenie niz ustapi. I wyznam szczerze: przemocy dziecka nie uczylam w zadnej postaci i uczyc nie bede. A jak moge to sama go chronie jak lwica przed atakami. Ale powiem to: odetchnelabym z ulga, gdyby to on kiedys byl tym, ktory zabiera innemu dziecku najlepsza zabawke. Wiem, to paskudne i jak tak mozna mowic. Ale ja jestem matka. Ja sie martwie. Chce, zeby sobie poradzil, kiedy ja nie bede mogla zainterweniowac. Zeby byl silny.

Bo ja nie bylam.

A najbardziej martwie sie, ze 20 miesieczny chlopiec z dnia na dzien zrezygnowal z bycia noszonym. A byl noszony duzo, bo zmeczony, bo ciekawy, co mama kroi na blacie, bo chcial byc blisko, bo chcial byc wyzej, bo chcial ziuuuuu i kreci-kreci. A teraz nagle, bez jego winy okazuje sie, ze mama juz nosic nie moze. Bo ma w brzuszku dzidziusia, ktory narazie jest malutki ale bedzie coraz wiekszy i potem bedzie juz zawsze mieszkal z nami. Co to oznacza dla dziecka w tym wieku???? Mysle, ze predzej jest w stanie przypomniec sobie wlasne zycie prenatalne niz zrozumiec idee rozmnazania ssakow. Ale odkad mu to wytlumaczylam ani razu nie domagal sie noszenia. "Bo bzusek i dzidzius".

A przeciez z jego punktu widzenia noszenie powinno byc postrzegane jako jego swiete i nienaruszalne prawo! Dlaczego tak latwo godzi zie na to, zeby jakis niewidoczny dzidzius z brzucha wykolegowal go z ramion mamusi? Po kapieli zawsze, ale to zawsze byl niesiony do swojego pokoju. Dlaczego dzisiaj zgodzil sie sam potuptac, jak mala mumia zapatulony w recznik? Byl zmeczony. Przeciez zmeczone dzieci krzycza i odwalaja tantrum, jak im sie czegos nie da, tak?

A Kuba nie robi tantrum. Ani w lazience ani w supermarkecie.

Nie walczy. Wspolpracuje? Czy zbyt latwo ustepuje?

Zastanawiam sie, czy w ktoryms momencie nie dalam mu do zrozumienia ze jednak to czego on chce, w rzeczywistosci nie jest wazne. Ze i tak bedzie tak jak zdecydowali dorosli.

A moze moja wizja dziecka jest tak wypaczona, ze spodziewam sie potwora a zamiast tego codziennie na nowo ze zdziwieniem odkrywam ze to po prostu drugi czlowiek. I nie moge w niego uwierzyc, bo jestem zbyt przesiaknieta opowiesciami o manipulujacym, cwanym i egoistycznym bachorze?

8 comments:

  1. A ja mysle, ze to postawa dziecka NOWEJ ERY i nasze osady i oczekiwania pochodza ze starej epoki, z czasow dominacji i przemocy. Kubus nie gra w te gre, nawet nie zna jej zasad. Cczy probowalabym go uczyc, gdyby to bylo moje dziecko? absolutnie nie, takie dzieci zmienia swiat. Ale chyba moze byc mu czasem ciezko... Wiec rozumiem ze sie martwisz i bronisz jak lwica...
    No i przypomnienie- ponad 3 lata temu wzielas malenka Natalke na wycieczke na prom z Poole, pamietasz? Miala troszke ponad 2 latka. Byla skonana i chciala zeby ja niesc, Ty jakos jej wytlumaczylas, ze tyle owszem, ale dalej juz nie. I bylas w szoku, ze ona to przyjela, ze sie dowlokla na wlasnych nozkach. I sama wtedy postawilas diagnoze "to dlatego, ze wy jej tak zawsze tlumaczycie". Ale bylam wtedy pobechtana! Zamiast krytyki " a co ty sie tak z tym dzieckiem ciagle cackasz!" ktos docenil moje traktowanie jej jak czlowieka :)

    ReplyDelete
  2. Ja zaczęłam od pytania: jakiego człowieka wychowala moja mama i dlaczego mnie to boli. Pomogło ustalić trasę...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja też od tego zaczęłam. Ale naturalną konsekwencja tego toku myślenia jest, ze wiem, ze nic nie wiem. Nie miałam dobrych wzorców więc stapam w ciemności po omacku. Ok, są książki. Ale tam jest tylko teoria, a życie samo się pisze

      Delete
    2. Ja też od tego zaczęłam. Ale naturalną konsekwencja tego toku myślenia jest, ze wiem, ze nic nie wiem. Nie miałam dobrych wzorców więc stapam w ciemności po omacku. Ok, są książki. Ale tam jest tylko teoria, a życie samo się pisze

      Delete
  3. Moje dziecko 18miesięcy i nie robi tez tantrum, ma humory ale bez szału :)nie martwi mnie to, ale zabiera innym zabawki. :)

    ReplyDelete
  4. Spokojnie, spokojnie. Chyba ważne, żeby był sobą, prawda? A może On po prostu taki jest - bardziej tolerancyjny na niedogodności i spokojny - niż Ty?:) A tantrum pewnie przyjdzie kiedyś i niekoniecznie wtedy, gdy będzie Ci to pasowało. Uszy do góry! Nie bój się o Synka, zaufaj Mu!

    ReplyDelete
    Replies
    1. jasne, oczywiście masz rację. Ale mama się zawsze będzie troszkę martwić.

      Delete
  5. Wiesz- bardzo podobne troski miałam. Miałam : ). Nie umiem się upominać o swoje, nie jestem silna, zawsze ulegam, nie umiem troszczyć się o swoje potrzeby. Nie tego chcę dla mojej córki. Do skończenia 2 lat i 2 mies patrzyłam na nia z podobnym niepokojem- bo nie walczy o zabawki, bo nie zna słowa " moje", bo potulnie oddaje wszystko innym dzieciom, bo potrącona przez inne dziecko ucieka w ramiona moje, bo... i booo.. Ciagle sie bałam, że to ja uczę jej tej uległości, biernego reagowania na otoczenie. że uczę ją tego, mimo, że wiem jak bardzo nie chce jej tego uczyć. Jak bardzo sama staram sie byc silna, niezależna- dla niej. a potem jednego dnia wszystko się zmieniło- chyba przyszedł ten słynny " bunt dwulatka". teraz są sceny- tupanie nogami, rzucanie sie na ziemię, płacz bo to " moje", stawianie mega granic mamie- " mamo nie patrz na mnie, mamo nie całuj, mamoooooo nie oglądaj mojej bajki" A ja sie tak starsznie cieszę- bo widzę , że jest psotniczką, jaką ja nigdy nie miałam szans być. I tak mnie to uspokaja- mysl, że nasze dzieci nie są nami, że są indywidulanością, rozwijają się w swoim tempie i szanowane przez nas, same uczą się szanować samych siebie i tyle wystarczy.
    Pozdrawiam
    Karolina

    ReplyDelete