Friday, 17 August 2012

Dlaczego Mama jest sama?

Bo tak sie niestety czuje. Jak 90 procent wszystkich blogerow. No bo po co obnazac sie w publicznym internecie, jesli nie po to, aby za pomoca technologii, ktora tak bardzo nas od siebie oddala, sporobowac sie jakos zblizyc do siebie? Przez bariere ekranu LCD. Im bardziej nam to doskwiera, tym bardziej brniemy w ten chory uklad. Chcac byc blizej swiata laczymy sie z nim wireless. A przez to zamykamy sie szczelniej i szczelniej we wlasnych 4 scianach.

Pewna cudowna, lagodna, madra i harmonijna mama powiedziala mi ostatnio, ze czesto  nie wie czy robi dobrze, boi sie ze krzywdzi wlasne dzieci. Zastanawia sie czy tylko ona tak ma. A ja nie znam nikogo, kto by tak nie mial.

A to wlasnie dlatego. Bo jestesmy same. Pozamykane z dziecmi w domach do ktorych druga mama nie ma wstepu. Chyba ze sie umowi. I przyniesie ciasteczka.

Zyjemy w izolacji i niepewnosci. A spotkania w wiekszym gronie, rodzinnym niedajboze,  to ocena i krytyka. Mamy taki narodowy sport - wbijanie szpili Matce Polce. Kto wieksza.

Zamkniete w domu, czesto bez solidnych wzorcow rodzicielstwa, tworzymy swoja wlasna ideologie. Ktora sprawdza sie tylko w naszej rodzinie. Ktorej nikt nie zrozumie, niewielu sprobuje pojac lecz wielu skrytykuje.

A mnie nawet ta krytyka tak bardzo nie boli. Na codzien czuje sie pewna drogi, ktora obralam. Boli mnie to ze ten jednorodzinny uklad spoleczny,  izoluje nas tak bardzo, ze tych drog jest zbyt wiele, a kazda inna i niezrozumiala dla nikogo z zewnatrz. I debatujemy o tym czym jest patologia, zamiast ja wpierac i uczyc. A podejscie do dzieci zmienia sie z pokoleniami. I dzieli rodzicow wewnatrz pokolenia.  I niejednej  ma wlasciwej drogi, przekazywanej z pokolenia na pokolenie, wtlaczanej z mlekiem corce, i przypominanej kiedy ta zostaje matka. Naturalnej, instynktownej i  prostej. Tak dobrej i oczywistej, ze niekwestionowalnej.

Wychowanie dzieci nie powinno byc takie trudne.


6 comments:

  1. Oj,jest bardzo trudne... wlasnie dlatego,ze matki zamiast dawac wsparcie,robia to co potrafia od swoich matek-krytykuja... zamkniete kolo,niestety;[

    ReplyDelete
  2. No wlasnie, czyli to my sobie same srawe utrudniamy nawzajem...

    ReplyDelete
  3. Sporo w tym racji. Okropny jest ten lęk przed odrzuceniem.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lek pojawia sie sporadycznie, przy konfrontacji. Poczucie odrzucenia/osamotnienia towarzyszy mi na codzien, snuje sie za mna po duzym pustym domu. Nawet gdy ten dom nie jest pusty.

      Delete
  4. Bardzo Cie prosze, koniecznie pisz dalej. Dwa posty, ktore zamiescilas sa dwoma silnymi dowodami (i powodami) na to ze warto zeby ten blog sie rozwijal.
    Bardzo mi sa bliskie Twoje przemyslenia i wnioski, bardzo bliskie.
    Czekam z niecierpliwoscia na nastepny wpis.
    Bardzo serdecznie Ci pozdrawiam!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje. Dlugo sie zbieralam zeby to napisac. Bo jak to tak, tyle ludzi dookola a ja tu mam sie przyznac ze jestem sama? Ale mysle ze moze w glebi ducha wiele mam tak wlasnie czuje. I latwiej jest kiedy sie dowiemy ze nie jestesmy przynajmniej w tym czuciu same.

      Delete